MASAKRA NA WYBRZEZU - Grudzien'70

ZADAMY UKARANIA MORDERCOW!!!

Wladze zaskoczyly spoleczenstwo 12 grudnia 1970 r. informacja o podwyzce cen. Dwa dni pozniej przystapily do strajku stocznie Gdanska i Gdyni. Do robotniczych pochodow oddano strzaly. Padly pierwsze ofiary. W odpowiedzi w Gdansku spalono budynek KW PZPR. Aresztowano czlonkow komitetow strajkowych. Z polecenia Gomulki przybyl do Gdanska jego najblizszy wspolpracownik Zenon Kliszko. Wydal on wojsku oraz milicji rozkaz zgniecenia oporu sila, przy uzyciu broni palnej. Strajk objal tymczasem cale Wybrzeze Gdanskie i przerzucil sie do Szczecina. Wszedzie dochodzilo do masakry bezbronnego tlumu.

M.Tymowski, J.Kieniewicz, J.Holzer, HISTORIA POLSKI, Editions Spotkania, Warszawa 1990.


*

Wstan i walcz!
Bo walczysz o wielka rzecz!
Podnies sie!
I slabosc odrzuc precz!

KOLEDA GRUDNIOWA

(...)Pod komitet poszli nastepnego dnia, poszli pochodem jeszcze potezniejszym i wspolnym, tym wiecej, ze poprzednio wybrani delegaci znalezli sie zaraz pod kluczem. Wiec niech sie kto nalezy z tego nam wytlumaczy. Ale zamiast wytlumaczenia pojawily sie czolgi. I gaz. I dlugie palki.
I wtedy w tej kotlowaninie zobaczyl przejechanego chlopca. I jeszcze zobaczyl, jak rozbijano pierwszy sklep, aby dostac butelki z latwo zapalnym denaturatem. I jeszcze widzial, jak koledzy zdobyli czolg, wywiesili na nim bialo-czerwona flage i pojechali z triumfem do stoczni. Wtedy juz wracal przyspieszonym krokiem, bo niedobrze sie robi, trzeba na wydzial, naradzic sie (...) , wybrac nowych delegatow.
Przed czternasta znow wyszedl ze stoczni na ulice Jana z Kolna. Na ulicy stal bezuzyteczny czolg z bialo-czerwona flaga, ktory zepsul sie i utknal (...). Od strony dworca unosil sie dym, dochodzil ludzki krzyk, lomotaly gasienice. Oparl sie o czolgowe zelastwo (...) i rozmawial z kolega. (...) Wysoko lecial helikopter.
- Pewnie nas kapuje? - powiedzial kolega.

I wtedy poczul uderzenie, piekacy bol. (Strzal padl z helikoptera - ed.f.). Upadl. Zdarli mu plaszcz, poniesli na rekach do szpitala za stocznowa brama. Potem karetka. Karetka utknela na wiadukcie "Blednik", gdzie walczyli ze soba ludzie i plonely auta. Przejechali chodnikiem.
- Komitet sie pali! - rzucil sanitariusz.
Usilowal sie podniesc, niewiele widzial. (...) Nie byl pierwszym rannym, ale byl pierwszym rannym, jaki padl na przystoczniowym placyku. Nie wiedzial, ze dopiero nastepnego dnia beda strzelac do jego kolegow wychodzacych ze stoczni i ze ku czci ich pamieci na tym obskurnym niegdys placyku wystrzela w niebo krzyze pomnika. Nie wiedzial nawet, co stalo sie w dwa dni pozniej w Gdyni: zwozono tylko rannych, bardzo wielu rannych. Ktos inny liczyl zabitych.

Jerzy Surdykowski, TYGODNIK SOLIDARNOSC, 24 kwietnia1981


*

16grudnia rano wojsko obsadzilo glowne drogi i gmachy publiczne w Trojmiescie. Nie uspokoilo to jednak nastrojow. W Stoczni Gdanskiej 3/4 zalogi wiecowalo domagajac sie od dyrekcji odpowiedzi na postulaty. Gdy grupa demonstrantow wyszla za brame, z czolgow padly strzaly. Byli zabici i ranni. (...) Doszlo do walk kolo budynku telewizji gdanskiej, gdzie padly dalsze ofiary.
W Gdyni strajkowano w Stoczni im. Komuny Paryskiej i Porcie. (...) Poniewaz wladze nie reagowaly, na ulicach znow nasilily sie demonstracje. (...) Zajscia uliczne objely takze Slupsk i Elblag, gdzie demonstranci zaatakowali komitet PZPR.


*

MASAKRA W GDYNI

Rankiem 17 XII tysiace ludzi zmierzaly, zgodnie z apelem Kociolka, w strone zakladow pracy. Przy wiadukcie kolo stacji Gdynia-Stocznia ludziom kazano sie nagle rozejsc i bez ostrzezenia wojsko otworzylo do nich ogien. W masakrze zginelo kilkadziesiat osob. Nadjezdzaly ciagle nowe pociagi, z ktorych wysiadali pracownicy zmierzajacy do Stoczni. Widzac, co sie stalo, okolo 5 tys. ludzi starlo sie z oddzialami MO i WP. Walki trwaly ponad 2 godziny; byli kolejni ranni i zabici. Wojsko i policja strzelaly w tlumy zebrane na peronach, z hal Dworca Gdynia-Osobowa patrole policyjne wyciagaly mlodszych mezczyzn i bily ich do nieprzytomnosci. Strzelanina trwala tez przed Komenda MO i Prezydium rady narodowej w Gdyni. Do dzis nie wiadomo, kto ponosi odpowiedzialnosc za zbrodnicze ostrzelanie zmierzajacych do pracy robotnikow na wiadukcie gdynskim.



*

Dokladna liczba zabitych przez milicjie i wojsko demonstrantow na Wybrzezu nie jest znana.(...) Istnieja doniesienia o 174 ofiarach smiertelnych w samym Szczecinie, a ogolna liczbe zabitych ocenia sie na kilkaset osob.

Wojciech Roszkowski, HISTORIA POLSKI 1914-1990, Warszawa1992


*

*POWROT DO STRONY GLOW.:
http://expage.com/page/prlterror

ed.fial@bigfoot.com






Sign Guestbook
    


Read Guestbook

Strona opracowana przez EDWARDA I. FIALKOWSKIEGO


This page has been accessed 2155 times.

This page was last updated Mon Sep 15 10:55:24 1997 EDT